PDF Drukuj Email

Święci małżonkowie


Za Deonem: Marek Wójtowicz SJ Święci rodzice Małej Teresy z Lisieux


Marek Wójtowicz SJ Święci rodzice Małej Teresy z Lisieux

http://www.deon.pl/religia/swiety-patron-dnia/art,57,swieci-rodzice-malej-teresy-z-lisieux.html

Każdy człowiek, a zwłaszcza chrześcijanin, powołany jest do świętości życia. Kościół przypomina, że ludźmi świętymi powinni być także małżonkowie, którzy trudzą się i podejmują wiele ofiar, by wychować swoje dzieci. Święta Teresa z Lisieux darzyła swoich rodziców wdzięczną miłością i pisała o nich w Dziejach duszy z najwyższym uznaniem. Ojciec Święty Benedykt XVI zadecydował o ich beatyfikacji w 2008 roku.

Ludwik Martin nosił się z zamiarem wstąpienia do augustianów. W tym celu wybrał się na Przełęcz św. Bernarda w Alpach, by wstąpić do tamtejszego klasztoru. Pewien doświadczony zakonnik powiedział mu otwarcie, że to nie jego droga. Z pokorą przyjął taką decyzję i zaczął szukać towarzyszki życia. Bóg sprawił, że w 1858 roku spotkał Zelię, kobietę głęboko religijną i od razu ją bardzo pokochał. Po trzech miesiącach wzięli ślub. Fundamentem ich wzajemnej miłości było umiłowanie nade wszystko Boga, miłość do bliźnich i do swoich dzieci. Pomiędzy nimi zaistniała głęboka duchowa więź.

Ludwik Martin był cenionym w Lisieux zegarmistrzem, zaś jego żona Zelia prowadziła zakład koronkarski. Po pewnym czasie Ludwik zamknął warsztat zegarmistrzowski i pomagał żonie. Do zatrudnionych przez żonę kobiet małżonkowie odnosili się zawsze z wielkim szacunkiem.

Byli szczęśliwym małżeństwem. Pani Zelia z domu Guerin lubiła powtarzać: „Bóg jest Panem, Mistrzem, więc czyni, co chce”. Ulubionym westchnieniem Ludwika Martin było: „Bóg, pierwszy, któremu służę”. Stwórca obdarzył ich dziewięciorgiem dzieci, czwórka z nich zmarła bardzo wcześnie. Pozostałe z piątki dziewcząt po kolei wstępowały do Karmelu, jedna z nich została wizytką. Najbardziej znaną z córek jest najmłodsza, św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Swojego ojca nazywała królem. Podziwiała go za to, że wspomagał chorą na raka piersi mamę Zelię, a po jej śmierci 28 sierpnia 1877 roku, sam wychowywał dziewczęta, troszcząc się o ich religijną formację. Czynił to przede wszystkim przez solidną pracę i modlitwę.

W 1889 roku Ludwik bardzo zachorował na miażdżycę, przeszedł paraliżujące dwa udary mózgu i przez trzy lata był hospitalizowany. Wszystko znosił z wielka cierpliwością, cały powierzając się Bożej Opatrzności. Zmarł 29 lipca w 1894 roku. Mała Teresa napisała o swoich rodzicach, że bardziej byli godni nieba niż ziemi.

Pomyślmy dzisiaj z wdzięcznością o naszych rodzicach, o tych żyjących i tych, którzy już odeszli do Pana. Podziękujmy Bogu, że nauczyli nas, jak Go kochać i jak się do Niego modlić. Podziękujmy żyjącym rodzicom za wszelkie dobro, a za zmarłych pomódlmy się do Ojca niebieskiego o wieczny pokój. Prośmy też Boga, by rodziny na całym świecie pragnęły być, podobnie jak rodzina błogosławionych Ludwika i Zelii, Bogiem silne.

 

Pliki cookies, użyte na tej stronie, służą jedynie poprawie jej funkcjonalności.

Zgadzam się na użycie cookies z tej strony.

Więcej informacji o plikach cookies użytych na tej stronie